To był maj. Pachniała Grzemby kępa. A tuż obok ja - Gmerka. Leżałam z gołą pizdą i szukałam na mojej Nokii 3310 jakichś ofert wakacyjnych. Po przejrzeniu około 2137 stron z propozycjami miejsc na spędzenie upragnionego czasu wolnego, w końcu znalazłam tę idealną. San Escobar. Cena - 1488zł. Brakowało mi z kilka dych, ale zawsze mogłam dorobić u swoich ojców (matka zmarła kilka lat temu) albo w "Eklerku". Wylot z Szamboszczyna miałam dopiero za miesiąc, więc miałam dużo czasu na zebranie reszty pieniędzy.